Strona najlepiej prezentuje się w rozdzielczości 1024x768

GABINET ASTROPSYCHOLOGII MARII SOBOLEWSKIEJ ZAPRASZA

| Index | Home | Astronomia | Astrologia | U astrologa | Czym jest horoskop | List od Boga | Reinkarnacja | Ślepy przypadek czy karma? | Wiek duszy | Budzik | Biblia | Wiara | Medytacja | [Ir]racjonalizm | Era Wodnika | Przepowiednie | Sekty? | FAQ | O mnie | Bibliografia | Cytaty | Kot i rybka | Linki i banery | Polemiki | Fałszywe nauki duchowe | Teksty przyjaciół |
| Księga Gości | Forum dyskusyjne | Blog ezoteryczny | Blog astrologiczny | Blog codzienny |
| Mapa serwisu i nowości na stronie | KONTAKT |































O MNIE

Bez wyruszania za granicę
można poznać cały świat;
Bez wyglądania przez okno
można zobaczyć drogę do niebios.
Im dalej ktoś wędruje, tym mniej poznaje

Lao Tse

Jeśli dusza będzie rozświetlona, w człowieku będzie piękno. Jeśli w człowieku będzie piękno, w domu panować będzie harmonia. Jeżeli w domu panować będzie harmonia, w narodzie będzie porządek. Jeśli w narodzie będzie porządek, na świecie będzie pokój.
Przysłowie chińskie

Na tym właśnie polega dzielność szczęśliwego i pogodnego życia, że wszystko się czyni zgodnie z własnym głosem wewnętrznym i z wolą rządcy Wszechświata.
Założyciel stoicyzmu, Zenon z Kition na Cyprze

Wiedza to zaledwie pierwszy etap, mędrcy pozostawiają go za sobą
Babaji

Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
David Coleman

To jest zupełnie nowa wersja mojego portretu. Zmieniłam ją, bo wciąż się rozwijam, zmieniam swoje myślenie i swój stosunek do rzeczywistości. To, co pisałam 5 lat temu dziś już do mnie nie pasuje. Za następne kilka lat pewnie napiszę o sobie jeszcze coś innego. I tak jest chyba prawidłowo. Kto stoi w miejscu, ten się cofa. Ja zdecydowanie cofać się nie chcę, moim celem jest marsz do przodu.

A więc po kolei:

Jestem Skorpionem (Słońce, Merkury, Wenus i Saturn w tym znaku), z ascendentem w Wadze i Księżycem w Lwie, numerologiczną "11", chińskim Koniem z żywiołu drewna, a według Kalendarza Majów kinem 63: "Niebieska Spektralna Noc".

Pochodzę z rodziny racjonalistycznej i od wielu pokoleń ateistycznej. W dzieciństwie nie posyłano mnie na lekcje religii ani nie prowadzano do kościoła. Wzrastałam w atmosferze zupełnej wolności duchowej i intelektualnej i nikt nigdy nie kontrolował moich lektur ani zainteresowań, mogłam więc czytać dosłownie wszystko, co mnie interesowało.

Stanowię żywe zaprzeczenie teorii głoszonych przez katolickich moralistów, wmawiających ludziom, że wychowanie w wartościach niechrześcijańskich (a zwłaszcza w ateizmie) prowadzi do moralnego upadku lub rozpasania.

W przeciwieństwie do tego, co agresywnie wmawiają mi chrześcijańscy demagodzy w mojej rodzinie nie było złodziei, rozpustników, pijaków, morderców, prostytutek ani egoistów dbających wyłącznie o swoje interesy. Wszyscy byli ludźmi wykształconymi, na wysokich stanowiskach (środowisko muzyków, nauczycieli i lekarzy), średnio zamożnymi i wszyscy pracowali na rzecz zmiany świata na lepsze, na przykład niosąc kaganek oświaty na wieś (wówczas analfabetyczną, zawszoną i nie zelektryfikowaną).

Po latach w pełni doceniam dar wolności, jaki otrzymałam od moich rodziców i dziadków z obu linii rodu i jestem im za to głęboko wdzięczna. Życie bez religijnego prania mózgu w dzieciństwie pozwoliło mi wzrastać bez lęku i zahamowań intelektualnych i w tych samych wartościach wychowałam swoich synów.

Po latach samodzielnych poszukiwań wyrosłam zarówno z ortodoksyjnego racjonalizmu jak i ateizmu, ale nie przyjęłam żadnej z istniejących religii. Stosunkowo najbliższy mi jest buddyzm, pewnie dlatego, że nie jest on religią, lecz raczej filozofią i sztuką życia.

Nie wierzę w żadnego boga osobowego, niebo, piekło, zbawienie (zwłaszcza przez kogokolwiek lub cokolwiek pochodzącego z zewnątrz), moralność chrześcijańską ani żadne podobne religijne bajania. Widzę jednak, że mimo pozornego chaosu i tak głośno potępianego przez chrześcijaństwo zła ten świat ma sens i dostrzegam w nim pewien nadrzędny porządek, wyrażający się choćby w prawach fizyki i natury. A więc dostrzegam pewien nadrzędny "plan stworzenia".

Na temat istnienia (lub nieistnienia) "boga" ani jego natury nic powiedzieć nie umiem, ponieważ ludzki umysł napotyka w tym miejscu na bariery nie do pokonania.

Podobnie jak Robert Anton Wilson mogę powiedzieć o sobie, że nie wierzę w nic. Nie muszę wierzyć, ponieważ jestem człowiekiem wiedzy. Za radą buddy Gautama (przebudzony Gautama) przyjmuję wszystkie prawdy dopiero po długim i praktycznym sprawdzaniu, czy działają i czy przynoszą mi pożytek.

Jeśli bronię astrologii czy różdżkarstwa, to dlatego, że skończyłam stosowne kursy, mam odpowiednie świadectwa i osobiście to zweryfikowałam. Podobnie, jeśli zalecam metodę uzdrawiania duchowego, to dlatego, że wielokrotnie wypróbowałam ją na sobie z bardzo dobrym skutkiem. Ateizm i religie odrzuciłam również po wnikliwym sprawdzeniu ich praktycznej wartości.

Taka jest różnica między mną, a dowolnego rodzaju fanatykami, którzy a priori odrzucają pewne dziedziny wiedzy, odmawiając ich badania na zasadzie "nie bo nie i już" albo "bzdur nie będę badał".

Urodziłam się jako ateistka-racjonalistka i pewnie dlatego jestem bardzo daleka od racjonalistycznego zacietrzewienia. Zacietrzewienie jest cechą neofitów, a ja w racjonalizmie wzrastałam.

Resztę możecie przeczytać w moim credo.


Jestem astropsychologiem (astrologiem humanistycznym) i absolwentką nieistniejącej już uczelni, czyli Łódzkiego Jupitera.

Moimi nauczycielami byli:

  • ASTROLOGIA:
    Waldemar Galoss,
    Krzysztof Kapellak,
    Jan Sar Skąpski,
    Piotr Palagin,
    Ramaz Zacharian
    Fiodor Różański;

  • NUMEROLOGIA:
    Helena Wilda-Kowalska,

  • TAROT:
    Barbara Antonowicz;

  • ANALIZA CZŁOWIEKA Z WYGLĄDU:
    Dariusz Ryszard Tarczyński;

  • PSYCHOLOGIA:
    dr Ewa Pytel-Tafel,
    mgr Janusz Sztencel
    Jacek Żuławnik;

  • FIZYKA:
    dr Andrzej Wiszniewski.

Astropsycholog nie zajmuje się wróżeniem z gwiazd ani przepowiadaniem przyszłości świata, magią, okultyzmem i innymi głupstwami, lecz czysto rozumową analizą psychologiczną horoskopu klienta, oceną jego pozytywnych i negatywnych potencjałów oraz pomocą w szeroko pojętym rozwoju i kierowaniu swoim życiem. Rzecz jasna za nikogo nie podejmuję ostatecznych decyzji, niczego nie narzucam i nikogo nie pozbawiam wolnej woli ani prawa do decydowania o sobie oraz swoim losie. Moją funkcją jest tylko doradztwo, pomoc w zrozumieniu przyczyn istniejących problemów i wspólna z klientem analiza jego sytuacji, głównie psychologicznej, ponieważ to właśnie psychologia, a więc podświadomy sposób myślenia, nieuświadamiane przekonania, stosunek do świata i ludzi są kluczem do zrozumienia zewnętrznych wydarzeń, mających miejsce w życiu danej osoby.

Dzięki znajomości astrologii naświetlam sytuację klienta i wyjaśniam mu podłoże jego problemów, ale ostateczną życiową decyzję każdy musi podjąć sam.

Uprzedzając ewentualne ataki fundamentalistów religijnych i nawróconych na katolicyzm okultystów informuję, że nie posiadam żadnych zdolności parapsychicznych ani właściwości sidhi, co więcej, nikt z moich przodków takowych nie posiadał i nie parał się ani astrologią, ani żadną inną dziedziną ezoteryki czy okultyzmu. Magia, jasnowidzenie ani czynienie jakichkolwiek innych cudów nigdy mnie nie pociągały, z tej prostej przyczyny, że pochodzę z rodziny ateistyczno-racjonalistycznej.

Jestem racjonalistką, więc do astrologii i interpretacji horoskopów podchodzę w sposób czysto racjonalny. Zapewne z tego powodu nie są mi znane manifestacje żadnych "sił nieczystych", tak często nękające nieodpowiedzialnych amatorów zajmowania się okultyzmem, zupełnie niewłaściwie pojmowanym jako praktykowanie czarostwa i wywoływania duchów.

Jeśli chodzi o mój światopogląd, to jestem osobą wyzwoloną zarówno ze wszystkich religii, jak i ateizmu. Podobnie nie interesuję się polityką, ponieważ jako osoba przebudzona mam świadomość, iż (wbrew temu, co sądzą wszyscy) nie posiadam na nią najmniejszego nawet wpływu. Moim pozytywnym wkładem w losy świata jest regularne oddawanie się medytacji, co (w przeciwieństwie do udziału w wyborach) realnie zmienia zarówno mnie samą, jak i moje otoczenie.

Wrócę jeszcze do mojego stosunku do religii. Jak wspomniałam, nie jestem ateistką, ale nie jestem też osobą, którą w Polsce określa się jako "wierzącą". W Polsce "wierzący" = katolik. Prawda jest taka, że "katolik" to osoba wierząca w Wielki, Powszechny i Apostolski Kościół oraz nieomylność papieża, a z tym nie mam i nie chcę mieć nic wspólnego! Jestem osobą bezwyznaniową, dzięki czemu nie służę żadnym egregorom, lecz samemu czystemu, duchowemu i nieosobowemu Bogu.

Już wyjaśniam o co chodzi, jako że słowa "egregor" nie znajdziecie w żadnej encyklopedii (nawet w Wiki) ani słowniku. Otóż egregor jest to duch określonej społeczności. Jeśli grupa ludzi w coś wierzy, tworzy tym samym egregora, którego moc zależy od ilości wyznawców oraz siły ich wiary. Można go nawet porównać do inkuba, czyli istoty, która jest wytworem czyjejś wyobraźni. Są ludzie, którzy siłą swojej psychiki tworzą takie inkuby, które stają się materialne i potrafią nieźle narozrabiać, szkodząc samemu swojemu twórcy.

Ezoterycy wiedzą o tym, że ludzka psychika ma potężną moc. W końcu myśl jest energią, a twarda materia to nic innego, jak skoncentrowana energia (materia składa się głównie z pustych przestrzeni). Jeśli więc ktoś (a zwłaszcza duża grupa ludzi) zasila swoją energią mentalną jakieś, nawet zupełnie abstrakcyjne wyobrażenie, to może się zdarzyć, że energia ich myśli przybierze materialną postać. Przykładem może być Szatan. Ta istota została zmyślona przez judeochrześcijańskich kapłanów, żeby pomagała im trzymać w ryzach owczarnię pańską. Nic tak skutecznie ludzi nie kontroluje i nie przywołuje do porządku jak lęk. Silna wiara oraz potężny ładunek negatywnych emocji sprawiły, że ów początkowo fikcyjny Szatan nabrał mocy i dziś każdy katolik przysięgnie, że jest on jak najbardziej realny, że się z nim osobiście zmagał, a nawet więcej, że jego moc jest potężniejsza, niż moc samego Boga.

Wszystkie religie tworzą swoje egregory, ponieważ pełnią one rolę psów stróżujących, które chronią wyznawców i odstraszają przeciwników. To właśnie za sprawą owych stróżujących egregorów tak trudno jest porzucić religię, w której było się wychowanym. Rolą egregora jest zaganiać zbiegłą owieczkę z powrotem do stada i pilnować, żeby nie próbowała znowu uciec.

Kościół dorobił się całego mnóstwa egregorów. Paradoksalnie wiele z nich pracuje na rzecz wyznawców Szatana, choćby z tej przyczyny, że lęk i inne negatywne emocje są bardziej nośne niż miłość. Dlatego ludzie nie egzaltują się miłością do Boga, lecz lękiem przed Szatanem i demonami, a to zasila akumulatory ciemnej strony mocy. [Chcecie dowodu? Proszę bardzo: dostaję mnóstwo listów od osób bardzo pobożnych. Jak dotąd tylko jedna z nich przysłała mi słowa bezwarunkowej, boskiej miłości i tolerancji dla tego co robię. Pozostali obrzucają mnie wyłącznie mocnymi w słowach i pełnymi wiary w to, co piszą, ostrzeżeniami przed Szatanem i jego niewyobrażalną wprost potęgą].

Bóg każdej religii monoteistycznej również posiada cechy potężnego egregora, ponieważ ludzie skupieni wokół dowolnego wyznania są mało świadomi duchowo. Osoby pobożne są jak dzieci, potrzebują więc prostego i zrozumiałego dla nich obrazu Boga. Zwykle postrzegają go więc jako osobę, najczęściej "tatusia" - dobrego i kochającego, ale też surowego, osądzającego i (rzekomo słusznie) karzącego, a co więcej - zaborczego i zazdrosnego o swoje wpływy. I tym sposobem tworzą potężnego egregora, który przejmuje nad nimi pełną kontrolę. Gdy człowiek modli się do tej istoty, przechwytuje ona całą energię modlitwy, która traci moc i w ogóle nie dociera do prawdziwego Boga. Czyż można więc się dziwić, że ateiści rechocą ironicznie, dowodząc, że Boga nie ma, na co niezbitym dowodem jest fakt, że nie słucha On modłów swoich wyznawców (ateiści nie wierzą też w egregora, więc moje słowa również wyśmieją).

Otóż panie i panowie ateiści, Bóg nie ma z tym wszystkim nic wspólnego. Po prostu wierni niewłaściwie wybrali osobę, do której kierują swoje modlitwy. Ci, którzy znają prawdę modlą się skutecznie.

Swoje egregory mają wszystkie grupy ludzkie. Mają je narody, miejsca, zawody, partie polityczne, kluby i stowarzyszenia. Nie ma takiego zbiorowiska, które nie posiadałoby swojego egregora. Mają go również astrolodzy i ezoterycy, tak, tak...

Szczególnie ten ostatni potrafi być wredny. Ale nie dlatego, że ezoteryka jest zła, lecz dlatego, że zajmują się nią nie rozumiejący jej zasad głupcy. I ci nieodpowiedzialni ludzie, bawiący się w wampiryzm, magię, wywoływanie duchów, rzucanie uroków i inne niebezpieczne rzeczy wyhodowali takiego egregora, że aż strach.

Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że światem rządzą przeróżne egregory. Jest ich tak dużo i są tak potężne, że trudno jest żyć. Opętują one ludzi i sieją postrach, a ci opętani z kolei miotają się nieświadomi tego, co się z nimi dzieje i próbują wypędzać jednego egregora innym. I tym sposobem wpadają z deszczu pod rynnę, a ich kłopoty nie mają końca.

Opętani przez egregora rzekomej ezoteryki szukają ratunku w Kościele, mając nadzieję, że Bóg im pomoże. I tym sposobem zostają opętani przez egregora "boskości", czyli owego "boskiego tatusia", co nie tylko nie uwalnia ich ze szponów zniewolenia, ale przeciwnie, spycha jeszcze niżej. Bo o ile jako ezoterycy dyskretnie robili swoje, o tyle jako "nawróceni" wpadają w istny misjonarski szał nawracania wszystkich wokół i nie przebierają przy tym w środkach, posuwając się nawet do rzucania klątw na tych, którzy nie chcą iść wraz z nimi.

Jako osoba świadoma duchowo trzymam wszystkie egregory z dala od siebie.

Znane z nauczania mistyków "przebudzenie" bądź "oświecenie", to nic innego, jak wyrwanie się spod władzy wszystkich istniejących egregorów i wolne od nich życie w komunii z prawdziwą, a nie religijną, czystą boskością.

Na szczęście urodziłam się w rodzinie ateistyczno-racjonalistycznej, co dopiero dziś umiem docenić. Ten racjonalistyczny trening dał mi tarczę do obrony przed "duchową fiksacją" i szaleństwem. Stoję mocno nogami na ziemi, a moja głowa zawsze jest chłodna i trzeźwa. Dlatego, zajmując się astrologią i szeroko pojętą duchowością, nigdy nie ześlizgnęłam się w egregorialne szaleństwo.

Paradoksalnie, do wiary w Boga, a właściwie w Inteligentną Siłę Sprawczą, doszłam na drodze racjonalnej analizy. Moja wiara nie ma zupełnie nic wspólnego z jakąkolwiek religijną egzaltacją czy zniewoleniem przez oszustwa kapłanów.

Mój Bóg jest czymś, co mogę określić jako "Wszechumysł" lub "Wielki Kreator". Kosmiczne channelingi nazywają Go "Źródłem Pierwotnym" lub "Jedynym" (Prawo Jedynego) i te określenia też mi się podobają.

Bóg jest nieskończoną i doskonałą inteligencją, a co najważniejsze: bezwarunkową miłością. Dlatego w życiu nic nam nie grozi. Dla przebudzonego nie ma nieba, nie ma piekła, nie ma różnic religijnych, nie ma też żadnych innych przykazań, poza jednym danym nam przez Jezusa, który powiedział: "Nowe przykazanie daję wam". Tym przykazaniem jest miłość. Nie ma takiej choroby, nienawiści, zła czy nieszczęścia, której nie dałoby się wyleczyć miłością.

I dlatego każdy z nas, nawet najgorszy grzesznik, dojdzie do celu, bo wszystkie drogi prowadzą do Boga. Jedni dojdą szybciej, inni wolniej, ale dojdą wszyscy bez wyjątku.

Po co więc błądzić, szukać szczęścia w objęciach fałszywych wierzeń, po co służyć egregorom, skoro można się przebudzić i zobaczyć świat takim, jaki on naprawdę jest?

Takie przebudzenie daje spokój, harmonię wewnętrzną i poczucie bezpieczeństwa. Bo cóż może nam grozić?

Przebudzenie uwalnia też z prawa karmy, ale o tym napiszę w innym miejscu.


Zachęcam również do przeczytania mojego credo, w którym wyjaśniam Moherowym Beretom oraz zapalczywym inkwizytorom z pochodniami do podpalania stosów w rękach jaki jest mój stosunek do ich (i wszystkich innych) religii.

Moje blogi: blog ezoteryczny, blog astrologiczny i stary (ale jary) blog "codzienny"


Na górę strony


Napisz do mnie


Powiadamiacz
Powiadom przyjaciół o moim serwisie!
powiadom.4free.pl

MozillaPL.org Pobierz Firefoksa! Thunderbird - zapomnij o wirusach i spamie! Download Opera

| Index | Home | Astronomia | Astrologia | U astrologa | Czym jest horoskop | List od Boga | Reinkarnacja | Ślepy przypadek czy karma? | Wiek duszy | Budzik | Biblia | Wiara | Medytacja | [Ir]racjonalizm | Era Wodnika | Przepowiednie | Sekty? | FAQ | O mnie | Bibliografia | Cytaty | Kot i rybka | Linki i banery | Polemiki | Fałszywe nauki duchowe | Teksty przyjaciół |
| Księga Gości | Forum dyskusyjne | Blog ezoteryczny | Blog astrologiczny | Blog codzienny |
| Mapa serwisu i nowości na stronie | KONTAKT |

Copyright (C) by Maria Sobolewska 2001 - 2008.
Rozpowszechnianie moich tekstów, w całości lub we fragmentach, zarówno w zapisie elektronicznym jak i na papierze, wymaga mojej zgody.

statystyki www stat.pl